Interpelacja w sprawie lekarzy rodzinnych

   Szanowna Pani Minister! Lekarz rodzinny miał, zgodnie z założeniami reformy służby zdrowia, zapewniać podstawową opiekę zdrowotną polskim rodzinom. Miał on udzielać pierwszej pomocy, decydować o sposobie leczenia, kierować na badania diagnostyczne, kierować w razie potrzeby do specjalisty lub do szpitala. Miał zapewniać całodobową opiekę medyczną całej rodzinie. Miał... I może rzeczywiście tam, gdzie taki lekarz jest, spełnia on swoje obowiązki. Jednak w większości miast o lekarzu rodzinnym można sobie jedynie poczytać w broszurach dotyczących reformy służby zdrowia. Według niektórych szacunków w rok od rozpoczęcia reformy wciąż brakuje ok. 16 tys. lekarzy rodzinnych. Większość pacjentów jest więc wciąż skazana na lekarza pierwszego kontaktu. Powoduje to znaczne ograniczenie dostępności do opieki zdrowotnej na właściwym poziomie. W przychodniach tworzą się wielogodzinne kolejki, gdyż lekarz pierwszego kontaktu nie ma uprawnień internisty, pediatry i ginekologa jednocześnie. Każda wizyta w przychodni wiąże się na ogół z całodzienną, a nierzadko kilkudniową wycieczką od gabinetu do gabinetu z przerwami na kolejkę przy rejestracji. Po godzinach przyjęć szanse pacjentów na pomoc medyczną maleją często do zera, szczególnie w zderzeniu z coraz większymi rygorami działania pogotowia ratunkowego.    Pani minister, dlaczego wciąż nie ma wystarczającej liczby lekarzy rodzinnych, pomimo iż mieli oni stanowić podstawę reformy służby zdrowia?    Czy jest to spowodowane brakiem odpowiednich środków finansowych na szkolenia, czy też może brakiem chętnych?    W jaki sposób rząd zamierza wpłynąć na zwiększenie liczby lekarzy rodzinnych?    Kiedy każdy ubezpieczony Polak będzie miał swojego lekarza rodzinnego?    Z szacunkiem    Poseł Izabella Sierakowska    Lublin, dnia 14 stycznia 2000 r.





sprawdź czy fyutem być online wiadomości wiadomości hurt detal antyramy producent adwords gdynia Katalog Stron Spanie w górach